Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 122 758 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Shot yourself - czyli mój pamiętnik.

poniedziałek, 01 października 2012 17:17

Notka z 29.09.2012r

I tak siedze sama w pokoju, ale czuje się lepiej gdy słyszę stukot naczyń w kuchni. Kochana mama której nigdy nie potrafiłam docenić. Dobrze, że jest ze mną chociaż w weekendy.

Szkoda że go tu nie ma. Nie, nie mówię tu o moim ojcu. Jego i tak nigdy nie było. A przynajmniej nigdy tego nie czułam. Sam wybrał inne żyie.

 Szkoda, że miejsce w łóżku obok mnie już ostygło.  Brakuje mi tu jego ramion, ciepła i nawet tego jak zawsze doprowadza mnie do szału rano. Nie radze sobie w tym związku. Nie potrafie sobie poradzić już z niczym. Nawet wiązanie butów zaczyna sprawiać mi problem. Cofam się emocjonalnie. Nie potrafie tego zatrzymać. Nie umiem z nim rozmawiać, nie umiem okazać bólu... a może dlatego, że to taki rodzaj bólu który umartwia dusze i ciało? który wykańcza i zabiera nadzieje powoli.

Czuje, że jest beznadziejnie. Taaaak... nawet gorzej. Kocham, lecz wiem jak bardzo jest to bez sensu. Cały czas jestem zakochana całą masą głupiej miłości. I nikt mi tego nie odbierze. Nawet jeśli ode mnie odejdzie. Jeśli stwierdzi, że jego oczy nie potrzebują już moich oczu,  jego ręcę moich rąk.

Ja potrzebuje tej miłości, nawet jeśli jest nieodwzajemniona. Muszę go kochać, czuję taką potrzebę bycia jego, tylko jego.  Nie kochając go czułabym się jak nieużyteczna połowa siebie. Bez jednej ręki, nogi, oka.  On nigdy nie wierzył mi  w takie słowa. Moze został kiedyś skrzywdzony. Może ja nie potrafie tego okazać.

Ale dlaczego on mnie tak krzywdzi? Czemu ja tego nie skończe? Czemu musze kochać właśnie jego. Tak na prawdę nigdy nie czułam się przez niego kochana. Jego "miłość" częściej przejawia się w słowach, nie w gestach. Czemu ja się jeszcze łudzę, że "ułoży się"?

 

Czemu jego słowa ranią mnie tak bardzo a jego zachowanie wyziębia mnie od środka? Szukam odpowiedzi na wszystkie te pytania jak mała dziewczynka która właśnie dowiedziała się, że święty Mikołaj nie przynosi jej prezentów, zębowej wróżki nie ma a dzieci nie przynosi bocian. Wtedy pojawia się pytanie: to jak to się dzieje? dlaczego? 

Czy to pewien rodzaj masochizmu? Rozmawiam z nim teraz przez telefon i mam łzy w oczach. Wcale się nie kłócimy, jest spokojnie. Jego obojętnośc mnie zabija, zachowuje się jak zmęczony życiem starzec. Zero w nim polotu, spontaniczności. Nigdy nie okaże prawdziwych uczuć, zawsze je dusi. Wiecznie się na mnie wścieka. Mam wrażenie, że jesteśmy małżeństwem z conajmniej 30 letnim starzem. A ja mam dopiero 19 lat, on 26. Po 2 latach związku zachowuje się jak znudzony małżeńswem mąż. Kumple, piwa, mecze. Czuje, że jestem na drugim planie. I zabija mnie to powoli, czuję, że z każdą łzą słabnę

 Może to ta różnica wieku zaczyna nam przeszkadzać? Ja jako młoda osoba chce czegoś spontanicznego, lubie niespodzianki, całonocne rozmowy nad wodą. Nawet przy ogromnej masie komarów i chłodnym wieczorze. Długie spacery, bez odpoczynku, nagłe wypady gdzieś, gdziekolwiek. Prezenty robione własnoręcznie, polne kwiaty, długie wycieczki. Szkoda, że on nie jest zdolny do takich poświęceń. Jedyną moją atrakcją jest dom, dom nieopodal mieszkających jego znajomych, piwo, seks i filmy.

Z tego wszystkiego nie mam ochoty spotykać się z koleżankami, w ogole nie mam ochoty nigdzie wychodzic. Czuje jakby wyjęto ze mnie życie, wegetuje jak marny twór, czysto fizyczny, nikomu nie potrzebny.

Czuje się zepsuta i wiem, że tylko on mnie może naprawić. Napełnić swoją miłością, oddać chęć życia. Codziennie się zastanawiam, czy on to kiedyś zrozumie? Czy kiedyś spojrzy na mnie z taką miłością jaką ja go obdarzam?

Co mi z jego słów? Przeprosin? Obietnic? Cały czas płacze. Nie chce tego, przy nim tego nie robię.  Czuje się jak pęknięty balon.

 

M.


Podziel się
oceń
2
1

komentarze (2) | dodaj komentarz

Reaktywacja !

poniedziałek, 01 października 2012 16:07

hmmm... dawno mnie tu nie było. Bardzo dawno. Ostatnio wzięło mnie na wspomnienia. Wyszukałam wszystkie swoje stare  blogi, przeczytałam wszystko, oglądałam stare zdjęcia, czytałam pamiętniki, przy tym wszystkim często łapałam się za głowę, ale do rzeczy. Bardzo dużo się zmieniło. Może przedstawie się od nowa.

Milena, w tym roku zdałam mature. Zaczęłam właśnie studia, mam wspaniałego chłopaka z którym mieszkamy razem od ponad roku a jestesmy ze sobą ponad dwa lata. Planujemy już ślub. nie jest źle, prawda?

 Napisałam "wspaniałego chłopaka." Na prawdę jestem z nim szczęśliwa, ale czasami mam straszne chwile zwątpienia, chyba jak kazdy. Jeszcze często będę wam pewnie narzekać na niego :) ale taki mój los.

Póki co, żegnajcie :D ale na pewno niedługo tu wrócę.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Rozstania i powroty.

piątek, 19 listopada 2010 0:16

Stała oparta o ścianę jedząc swoją ulubioną czekoladę, którą zawsze jadła z NIM. Na przeciwko niej, na ławce siedział ON z "Tamtą" na kolanach. Przytulali się, choć nie robił on tego tak jak przytulał ją. Nie wytrzymała, wpadła w dziki szał, gorycz zaczęła dławić w gardle, złość przechodzić dreszczem przez całe ciało, łzy zalały oczy, razem z tuszem spływały po twarzy zatrzymując się na drżących od płaczu ustach. Zakryła dłońmi twarz po czym obojętnie zsunęła się po ścianie. Skryła twarz w kolanach i zaczęła płakać jak dziecko. Chłopak siedział niewzruszony, udając, że go to nie interesuje. Spojrzał na jej dłonie, ujrzał pierścionek który dostała od niego. -żałosna jest, powiedziała do chłopaka "tamta". Nie powiedział nic. Wstał i powoli podszedł do dziewczyny, przykucnął i w milczeniu przyglądał się jej. -to Ty? spytała cichym drżącym głosem, nie podnosząc głowy do góry. -tak, to ja. a skąd wiedziałaś, że tu jestem, przecież nie widziałaś. -czułam to, czułam Twoją obecność. Położył rękę na jej ramieniu i zaczął delikatnie gładzić. Podniosła głowę, oczy miała spuchnięte od łez. Jeszcze nigdy jej takiej nie widział. Podniósł dłoń i otarł łze spływającą jej po policzku. Złapał za rękę, podniósł z podłogi, po czym objął ją tak mocno jak zawsze gdy mówił jej jak bardzo ją kocha. Gładził jedną dłonią jej jej twarz, odgarnął gęste pasmo, czekoladowych włosów po czym wyszeptał do ucha:"i jeszcze bardziej". Zawsze jej tak mówił, gdy chciał wyrazić jak bardzo ją kocha. Ponownie zaczęła płakać, tym razem były to łzy szczęścia. Objęła go tak mocno, jak on ją. "tak długo na to czekałam" dodał".


Podziel się
oceń
2
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Ludziom się w dupach poprzewracało

poniedziałek, 09 marca 2009 14:08
Świat schodzi na psy. Musze z przykrością to stwierdzić. Chyba dojrzałam. Niektóre rzeczy widzę teraz w zupełnie innym, gorszym, świetle. Przykładem moja droga koleżanka N.S która ugodziła nożem jedną ze swoich najlepszych przyjaciółek D.S. O co poszło? one same nawet dobrze nie wiedzą. Poszło o kompletna głupotę a N posunęła się do czynów nożem. Czy to normalne zachowanie dzisiejszej młodzieży? Czy taką będziemy mieli młodzież w jakże pięknych nadchodzących czasach? To okropne. Zanim się złapie za nóż lub inne narzędzie którym można wyrządzić krzywdę drugiej osobie warto się 100 razy zastanowić i pomyśleć o konsekwencjach. Czy dzisiejsza młodzież na prawdę nie myśli? Czy musi być przesiąknięta tą uliczna agresją, wulgarną mową, totalną demoralizacją. Kto to słyszał żeby 15 latka pocięła nożem 14latkę. Dziewczyny obie były pijane. Kto w ogóle słyszał żeby w tym wieku pić w takich ilościach po których można dopuścić się tego typu czynów? Kto słyszał żeby w ogóle w tym wieku pić? Wszyscy widzimy to, że 3/4 młodzieży wychowuje teraz ulica, ale czy kogoś to obchodzi? Porusza? Większość widząc to spuszcza głowę i udaje, że nie widzi. Może warto by było czasem zauważyć? Kolejnym przykładem mój szanowny kolega P.O. Codziennie musi wypić tyle by paść. Jego życiowe motto "pije żeby paść, padam żeby wstać, wstaje żeby pić, pije żeby żyć". To jest okropne. Najgorsze jest to że wszyscy widzą jego tragedie, on sam też, lecz nic nikt nie może zrobić by mu pomóc. Tłumaczenie nic nie dają, a to w końcu jego życie i nikt nie może zrobić nic więcej jak tylko tłumaczyć. On wie co robi. Wie, że robi źle, ale nie potrafi tego zatrzymać. Alkohol to jego najlepszy przyjaciel który nigdy go nie zdradził jako jedyny. On w alkoholu widzi odskocznie od tego przesiąkniętego brudem świata i ludzi. Może ma ciężkie życie, ale czy to powód żeby popadać w alkoholizm? On dla butelki piwa zrobi wszystko. Można nim pomiatać, poniżać i co tylko jeszcze-zrobi dosłownie wszystko. Jego życie polega na piciu alkoholu i pukaniu panienek. Robi zakłady o to czy przeleci panienkę czy nie a potem w oczy kłamie, że nic o tym nie wie. Czemu nie potrafi się nawet przyznać? czy to przez alkohol? który zdegenerował go doszczętnie. To okropne, a najgorsze jest to, że ja mogę tylko na to patrzeć i nic z tym nie zrobię. Bezsilność jest najgorsza. Kolejnym przykładem moja wspaniała Koleżanka A.C. Dla niej liczy się tylko "opakowanie". Ubiera się w najdroższych sklepach i śmieje się z tych co ubierają się w tych słabszych. Chce być za wszelką cenę znana w całym mieście. Nie ważne czy z dobrej czy ze złej strony. Jej motto życiowe to "nie ważne co mówią-ważne żeby mówili". Chce być tzw elitą miastową. Nie zależy jej wcale na szacunku, ona sama robi wszystko by inni ją postrzegali z tej najgorszej strony. Kolejnym przykładem kolega D.D. Pije non stop. Rzucił zawodówkę i nawet nie pracuje-jest na utrzymaniu matki która musi znosić codzienne awantury które robi w domu po alkoholu. Gdy chodzi po mieście pod wpływem alkoholu często wyrywa znaki, przewraca kosze na śmieci, niszczy drzewa i wiele innych, Jednym słowy jest osobą aspołeczną. Jest jeszcze wiele przykładów. Teraz pewnie nasuwa wam się pytanie. Z kim ja się zadaje? Nic nie poradzę że 3/4 otaczających mnie ludzi jest właśnie taka. Po prostu ŚWIAT SCHODZI NA PSY! to smutne;(;(
Podziel się
oceń
1
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Każdy facet to świnia? Nie. Nie każdy, ale większość...

wtorek, 27 stycznia 2009 22:27
Mój nie, bo ja mam ogolnie szczęscie. Moj przyjaciólka ma natomiast chłopaka który mieszka 60 km od niej... niby nie tak dużo. Godzina jazdy samochodem, ale jednak to ich ogranicza. Nie mają żadnej kontroli, wspólnych znajomych-informatorów. Do nie dawna mu jeszcze ufała, bo cóz innego miała zrobić. Do czasu kiedy coś ja tchnęło i weszła w skrzynke odbiorczą w jego telefonie. Pisał z pewną młodą dziewczyną o imieniu Marlena . Pisał, że do izy (mojej przyjaciólki) juz nic nie czuje. I że podoba mu sie Marleny uśmiech, oczy itd; To jak nic do izy nie czuje to czemu z nią jest. Czemu to ciągnie? nie dość że bez sensu to pewnie jeszcze się bedzie głupio tłumaczyl... Jak prawie każdy facet. Co za cham! Pruderyjna, wyrachowana, gróboskurna, egoistyczna świnia! Jest człowiekiem który traktuje innych przedmiotowo, rzadko kiedy zadawala się tym co ma. Jego oczekiwania stale rosną i jesli na jego drodze pojawi sie ktoś kto lepiej zaspokoi jego pragnienia i potrzeby, kto będzie "bardziej użyteczny", bez mrugnięcia okiem wymieni "stary model" na nowy. Nie który potrafia tak całe życie. Bardzo się ciesze, że mój facet nalezy do nielicznej grupy mężczyzn myślących i czujących. Prosze nie mylić tego co pisze z feminizmem, bo podkreślam, że nie mówie że każdy taki jest! Mój jest wspaniały;)
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

pf...

wtorek, 22 lipca 2008 21:38
Witam. Za długą nieobecnośc przepraszam. Wiecie jak to jest. Praca, dom, rodzina, chłopak, przyjaciółka, wypady ze znajomymi. A jak mam wolny dzień to wygląda on tak: Jem, leże, jem, oglądam telewizje, przyjaciółka napisała esa-trudno nie mam siły odpisać, jem, kąpie się, ktoś dzwoni do drzwi- to co, nie otwieram. W końcu dzwoni on-rozmawiamy chwile i znów jem, robie sobie kawe i siadam przed telewizorem. Zasypiam.
Kamil
"Nie wiem jak zacząć, w zasadzie nic poza słowami - Przepraszam Cię najmocniej -, nie przychodzi mi do głowy. Zwyczajnie nie wiem jak mogłam tak postąpić wobec Ciebie. Chciałabym cofnąć czas i nie wracać do tego, ale cały czas nie daje mi spokoju fakt, że powinnam zachować się inaczej. Przepraszam więc Ciebie za wszystko co złego zrobiłam, trzeba w końcu spojrzeć prawdzie w oczy, postąpiłam źle, wiem o tym i potrafię się do tego przynać, przepraszam z całego serca Niezależnie od tego czy moje przeprosiny poskutkują, czy też nie, chcę abyś wiedział, że to nie są tylko puste słowa, to szczere przeprosiny, na które zasługujesz. Niech nigdy już podobna sytuacja nie ma miejsca, tego sobie i Tobie życzę, żebym nie musiała już nigdy Ciebie za nic przepraszać, żeby nie było takiego powodu. Rozumiem swój błąd, mam nadzieję, że to doceniasz i mi wybaczysz."

 Psychika mi siada, obwiniam tylko i wyłącznie siebie, on mówi, że to nie tylko moja wina, ale jak ja coś sobie wmówie to już koniec. Ja wiem, dla mężczyzny zdrada to najgorsze zjawisko jakie może zagościć w związku. Dla kobiety zresztą też. Wiem, że prawdziwy związek opiera się na miłości, zaufaniu i przedewszystkim szczerośći i dlatego wiem, że przebaczyć jest trudno, lecz z logicznego punktu widzenia, gdy kogoś kochamy jesteśmy w stanie zapomnieć o jego błędach czy przewinieniach, bowiem każdy ma prawo je popełniać. Do przebaczenia nie można się też zmuszać, jeśli nie możesz się pogodzić, że Twoja ukochana osoba "była" z kimś obcym to czy odbudowa związku ma sens? Zrobisz jak zechcesz. Kocham Cię
Happyasad - Armagedon

150 kilometrów na godzinę
Wiatr w porywach Skręca karki
Mewom które wydziobują oczy rybom
Zagubione kutry trzeszczą
Wniebogłosy nad falami
Słony piach tak bezczelnie
Burzy przestrzeń między nami

I czyja to wina?
Nie wiem...
Wodzi nas za nos przeznaczenie

A latarnie, które kiedyś
Były nam drogowskazami
Teraz milcząc kataraktą
każą iść za piorunami
Tak bezsilni, bezradni
wysyłamy SOSy
Zanim wiatr
Wiatr odnowy
Pourywa nam głowy

I czyja to wina?
Nie wiem...
Wodzi nas za nos przeznaczenie

To on, to on
Armagedon!



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Trele morele.

czwartek, 17 lipca 2008 0:00
Nie mam na nic siły. Czuję się jak by mnie czołg przejechał. W ciągu dwóch dni spałam tylko 8 godzin i cały dzień pracowałam. Okropność. Do tego wczoraj siłowałam się na rękę z kolegami i mam teraz zakwasy. Słaba jestem. Chce iść spać, ale czekam na "fale zbrodni". Siedzę przed tym cholernie głośno chodzącym komputerem od czego głowa mnie boli i rozmyślam. Zastanawiam się czy mój związek z K jest udany. Kocham go, ale ja naprawdę nie mogę tego ciągnąć, przez ten cholerny nałóg. Czemu akurat Ty? Cholerna niesprawiedliwość panuje na tym zasranym świecie. Muszę to przerwać, lecz nie potrafię i to załamuje mnie do reszty. Nie potrafię Ci powiedzieć: To koniec. I nie powiem. Czemu? bo kocham? I wiesz co? powinnam skończyć i dobrze o tym wiesz. lecz dam Ci szanse i pomogę Ci z tego wyjść. Tylko okaż chęci. Kocham Cię, pisze to teraz i płacze.

Dobra starczy tego bo całkiem się rozkleję. W poniedziałek idę do pracy... litości. Wysiądę już pierwszego dnia, jestem za słaba. Ta... więcej wiary w siebie, łatwo powiedzieć. Ja wierze w siebie, ale nie tym razem. Znam swoje możliwości. Znów słyszałam plotki o sobie, ale szczerze mówiąc mam to gdzieś. "Słuchaj jak dwa serca biją, co ludzie myślą to nieistotne" Tak właśnie uważam. Zdanie ludzi mnie nie obchodzi. Najważniejsze jest to, że moi znajomi wiedzą, że to nie prawda. A jak ktoś jest głupi i mu się nudzi to gada. Może z zazdrości? a może dlatego. że mnie nie lubi, choć nawet mnie nie zna? Beznadziejne. Dla takich ludzi polecam „modę na sukces”. Skandale, sensacje itd., itp. gwarantowane. Złapała mnie wena, ale czas kończyć. KOCHAM CIĘ Kamil:*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Szczęście jest blisko, na wyciągnięcie ręki (?)

wtorek, 15 lipca 2008 22:15

A tak w ogóle to czym jest szczęście? Myślę, że każdy z nas odbiera to pojęcie inaczej. Hm... ja posłuże się cytatem "Największe szczęście jakie może nas spotkać, to miłość drugiego człowieka." szczęście to też życie bez problemów i kłopotów. Czy ja jestem szczęśliwa? sama nie wiem.

Byłam dziś z moim Skarbem nad wodą. Przyjachał pod dom. Kazał wsiadać bez marudzenia. Więc wsiadłam. Jechaliśmy znów w milczeniu. W końcu on sie odezwał.
-ej mała co nic nie mówisz?
-a co mam mówić?
-zawsze masz tyle do powiedzenia
-teraz nie
Znów milczenie. Kazał zamknąć mi oczy. Więc zamknęłam. Za minute powiedział żebym otworzyła. Ujrzałam coś niesamowitego. Bylismy nad narwią, w miejscu gdzie zakręca. Super widok. oprócz tego była piękna łączka i pełno kwiatów. No i zachód słońca... mmm.... Patrząc na zachód rozmawialiśmy o nas. Pogodziliśmy się, Siedzieliśmy wtuleni patrząc na wodę. Wtedy czułam, że jestem szczęśliwa. Czułam się kochana. A czy największym szczęsciem nie jest kochać i być kochanym?

"Czym jest szczęście?"

Co czyni nas tak bardzo szczęśliwym?
Czy wschód, czy zachód szczęścia?
Może wesołe rytmy w radiu lub na łące?
A może wspólnie spędzone chwile z przyjaciółmi?
Czy szczęście to ulotny czas?

Może minąć i wrócić jak dzień.
Dotknąć niespodzianie nasze serca...
Czasem chować się w oczach drugiej osoby.

Płynie, gdy ktoś nas mocno wtuli w siebie.
Unosi nas, gdy całe serce ogrzewa ktoś.
Szczęście to osoba którą obdarzymy uczuciem.

Nie ma strasznych dni, gdy jesteście razem.
Czym są łzy, gdy wspiera Cię silne ramię?
Czym jest strach, gdy odwagę dostrzegasz w oczach?
Czym staje się samotność, gdy jesteście we dwoje?

Szczęście, to uczucie łączące ludzi na chwile lub na zawsze,
Więc upijamy się szczęściem tak, aby zabrakło nam tchu...

KOCHAM CIE KAMIL :*

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Po burzy, spokój?

niedziela, 13 lipca 2008 22:56
Przeprowadzka. z jednej strony wcale się nie cieszę, będę tęsknić, za moim Kocurkiem :* W roku szkolnym spotkania tylko w weekendy. Nieciekawa perspektywa, ale w końcu miłość "Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma." Więc damy radę, prawda?
 Dziś jechałam z nim. Odwoził mnie do domu, nie wiem co się stało. Otworzyłam okno, bo było mi gorąco. Zaczęło padać. Usłyszałam:
 -Zamknij, włącze klimatyzację
 odburknęłam zimno:
-Ok
Jechaliśmy długi czas w ciszy. On włączył płytę Dżemu. Najdłuższa nasza rozmowa podczas podróży to była kłótnia: -Wyłącz, nie mam nastroju na Dżem
 -Oj nie marudź
-wyłącz noooo...
-nie
-dobra jak wolisz
(wyjęłam płyte dżemu i włożyłam happysadu.)
-wyłącz to, wole dżem
-a ja dziś akurat nie
 -dobra, zawsze musi wyjść na Twoje
 Znów cisza. Zatrzymał się, podpalił papierosa.
-musisz akurat teraz palić?
-tak
-Nie mam czasu, mogłeś później
-nie, nie mogłem
Pomimo, że ja na niego krzyczałam on mówił do mnie wciąz spokojnie i grzecznie. W końcu skończył. Rozpadało się okropnie. Błyskawice błyskały się ze wszystkich stron. Huk był jakiś dziwny, tak jak by pusty. Nie było widac końca chmur. Dosłownie całe niebo było w czarnych chmurach. Była godzina 20:00 o tej porze jest jeszcze jasno. Dziś było całkiem ciemno, latarnie się nie świciły, a my nadal bez słowa jechaliśmy słuchając "Koniec" Happysadu. Byliśmy już na miejscu. Chciałam jak najszybciej stąd uciec, bo te milczenie mnie męczyło. Otwierałam już drzwi, chciałam wyjść. Poczułam na swym ramieniu jego ręke.
-poczekaj aż przejdzie
-po co?
-zmokniesz
-trudno
-no jak chcesz
-pa
-pa

 Tak... to mnie bolało, jego też. Wiem o tym, ale wierze, że będzie dobrze. To tylko chwilowy kryzys. Prawda? I tak Cię kocham :*

Lubię to piosenkę, ale nie chciałabym żeby tak było w naszym przypadku.

Happysad - To koniec

Zabierz mnie na drugą stronę
zabierz mnie gdzie wszystko ma swój sens
gdzie wszystko ułożone
jak policyjny pies

To koniec, zabiliśmy w sobie wszystko
To koniec, mogliśmy więcej
Przykro

Pchnij mnie kuchennym nożem
wypuść na mnie swoje lwy
ja nie chce więcej biec w ogonie
wolę z przodu tak jak ty

To koniec...

Wszyscy razem w jedną stronę
wszyscy razem, nie ma czego się bać
śpiewajmy tonem wyzwolonym
Sialajlajlalalaj

To koniec... x2

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

NIe lubię tych kłótni.

sobota, 12 lipca 2008 23:10
Dlaczego  ja nie potrafię inaczej? Znów pokłóciłam się z mamą i jest mi z tym cholernie źle. Nie  lubię się z nią kłócić i nie chce, ale nie potrafię nad sobą zapanować. Tak okropnie się teraz czuje. Ona się po prostu o mnie martwi. Za dużo Uwagi i rozmów w toku się naoglądała. Mówi, że muszę wracać do domu po widoku, a ja wróciłam po 22 i już wielka pretensja, a ja nie potrafię zapanować nad sobą i wybucham.

Jestem z chłopakiem którego kocham, ale wiem, że nie mogę z nim być z jednego powodu. Totalny kanał. Przyjaciele? Mam jedną przyjaciółkę. Niby jej ufam, ale ona nie potrafi słuchać. Miałam też dwóch przyjaciół, jeden  znalazł sobie dziewczynę i nie ma dla mnie czasu, drugi mnie zdradził, mam jeszcze jednego braciszka z wyboru. Szkoda, że znamy się tylko wirtualnie. On też znalazł sobie dziewczynę, ale z nim czasami można chociaż popisać. Ja wciąż się jeszcze nie załamuje, trzymam się jakoś.

Kocham życie chociaż czasem jest ciężko.

Nasza piosenka Skarbię :* Niby taka smutna, ale nasza. Tyle pięknych chwil właśnie przy niej. Kocham Cię K:*

Happysad - Wszystko jedno


Ostatni raz widziałem Cię
Zaraz przypomnę sobie gdzie
To było chyba na mieście
Chwaliłaś się biletem do Szwecji
To że stałem z boku już nie liczyło się

A miało być tak pięknie
Miało nie wiać w oczy nam
I ociekać szczęściem
Miało być sto lat! sto lat!

Ostatni raz pisałem że
Pamiętam była jeszcze zima
Że tylko to no wiesz liczy się
Że zaufanie to taka czarna świnia
W dzień jest w nocy nie ma

A miało być tak pięknie
miało nie wiać w oczy nam
i ociekać szczęściem
miało być sto lat! sto lat!

A miało być tak pięknie
miało nie wiać w oczy nam
i ociekać szczęściem
miało być sto lat! sto lat!

Miało być tak pięknie
miał się nam nie kurczyć świat
ale przede wszystkim
miało być sto lat! sto lat!
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

świadoma wad.

piątek, 11 lipca 2008 18:14
Jaka jestem? czy to kogos obchodzi? ok, powiem wam. Miła? to zalezy kiedy. Potrafię być cholernie nie miła i agresywna. Ciepła? tak, tylko jakoś nie zawsze potrafię to okazać. Maryzycielka? ojjjj tak... wielka miłóść? to coś o czym marze najbardziej. Może już znalazłam? Tylko nie mogę się w tym odnaleźć? Uparta? mhm, i to jest mój wielki minus. Zawsze musi wyjść na moje, no... chyba tylko nie liczni wiedzą jak ze mną "wygrać". Kocham  być  w towarzystwie  znajomych i  dużo się śmiać, śmiech to zdrowie. Egoistka? chyba tak, ale pracuje nad tym. Udaje  mi się. Nie ufam ludziom, są  tylko 3 osoby oprócz rodziny którym ufam. Wrażliwa? delikatna? oj tak... aż za bardzo. Pewna siebie? ojj tak. To wielki plus. Swiadoma swojego sexapilu i inteligencji. Tłumie w sobie emocje niestety, a jak  wybuchne to szkoda gadać. świadoma swoich wad. Skryta. Przeszłóść? ojej... nieciekawa. Zobaczcie ile mam wad. Po co wam to było? ale wiem, że są ludzie którzy kochają mnie właśnie taką jaka jestem. Za to dziękuję.

Dżem-kim jestem jestem sobie


Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem
Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też
Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem

Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą
Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą
Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką
Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem
jestem ja, ja...

Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być sobą być nie mogę, o nie!
Jestem, jestem wszystkim, nawet bogiem,
tylko sobą, być być nie mogę, o nie!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

no i o.!

środa, 09 lipca 2008 22:10
To zaczęło się ponad dwa lata temu. 14 LUTEGO 2006 roku ich drogi się zeszły. Byli ze sobą 2 lata z przerwami. Często się kłócili. On zrobił cos po czym ciężko było jej zaufać. Jednak zaufała. Byli szczęśliwi. Przeżyli bardzo dużo dobrych jak i gorszych chwil razem. Ich drogi się rozeszły przez nałóg, lecz oni nadal się kochają. Ona przychodzi do niego praktycznie codziennie. Leżą na łóżku patrzą sobie w oczy, on ociera jej łzy ociekające z policzków. Leżą tak godzinami czasami nawet bez słowa. Wiedzą, że nie mogą być razem, lecz nadal spotykają się ze sobą, tak to dziwne :(
A co jeśli…
..nie jesteś mi tak całkiem obojętny..?
..po prostu zgubiłam te granice..?
..często tęsknie i myślę..?
..znowu nie wiem co ze sobą zrobić..?
..już nie wystarcza mi to co jest..?
..nadal nie wiem co czuje..?
..wciąż czekam, mimo ze ranisz..?
..wierzę że Ci się uda..?
..że zrobisz to dla mnie..?
..zrezygnuje?
..Będziesz żałował..??
..ja też.!
..więc może jest szansa..?

Ja po prostu KOCHAM i chce spróbować. Kamil.:*
 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

środa, 22 października 2014

Licznik odwiedzin:  18 968  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

Archiwum

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

"http://fpdownload.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=8,0,0,0" width="110"

Statystyki

Odwiedziny: 18968

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl